sobota, 15 kwietnia 2017

#Recenzja 1: Silver. Pierwsza księga snów

Tytuł: Silver. Pierwsza Księga Snów.
Autor: Kerstin Gier
Cykl: Silver - księgi snów (tom 1)
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 416
Co to jest?
Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. Ale odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi. Gadające kamienne posągi. Niania z tasakiem w schowku na miotły... Tak, ostatnio sny Liv stały się bardzo dziwne. A szczególnie ten: czterech chłopaków, łacińskie inkantacje, dziwny rytuał, a wszystko to w nocy pośrodku cmentarza. No tak, Liv zna tych chłopaków z nowej szkoły - i zawsze, gdy spotykają się na jawie, oni zdają się wiedzieć o niej więcej, niż powinni... Chyba że... śnili ten sam sen, co ona?
Pierwsza część bestsellerowej serii Kerstin Gier, autorki niezwykle popularnej Trylogii czasu.

To było moje pierwsze zetknięcie się z tą autorką i jestem pewna, że nie ostatnie.  Styl pisania autorki jest przystępny, więc sądzę, że nikt nie będzie miał z nim większego problemu. Jest wiele ciekawych wątków, dlatego każdy może znaleźć coś dla siebie. Książka ogólnie jest bardzo dopracowana.
Po pierwszych stronach tej powieści nie myślałam, że będzie w niej tyle zagadek. Chciałam choć przez chwilę poczuć się jak Liv i próbowałam je rozwiązać samodzielnie. Odkładałam książkę i szukałam w Internecie różnych fraz lub czegoś co pomoże mi rozwiązać zagadki. Niestety nie udało mi się rozwiązać żadnej. Po prostu albo są za dobre, albo nie umiem szukać. 
Zagadki w tej książce są bardzo ważne, ale przejdźmy do głównego wątku w tej książce. Mianowicie  s n ó w. Zacznijmy może od tego, że w trakcie tej lektury inaczej patrzyłam na samo śnienie. Zwracałam większą uwagę po obudzeniu się o czym był sen. Raz chyba nawet śniłam o samej akcji książki i jej bohaterach. Liv po przeprowadzce doznawała bardzo dziwnych snów. Za sprawą jednej rzeczy, o której dowiecie się w książce. Jak chyba większość dobrze wie, sny zapomina się najczęściej pięć minut po obudzeniu się, a później pamięta się z nich tylko kawałki. Liv po jednym incydencie pamięta swoje sny całe i są one bardzo wyraźne. 
W tej książce występuję też blog Tittle-Tattle, w którym opisuje się plotki i skandale nowej szkoły Liv. Nie znamy osoby, która go prowadzi. To jest kolejna zagadka, jaka nie daje nam spokoju.
Książka jest piękna w środku jak i również na zewnątrz. 
Ma dużo ozdobników i jest pięknie wydana. Plusem też jest to, że jest w twardej oprawie. Blog, o którym wcześniej już wspominałam jest sporym urozmaiceniem w książce.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz